Dziś z bliska mój strój na spacer po cudownej Barcelonie - a właściwie maraton w 35 - stopniowym upale w maju ;p. Tak to zwykle jest, że jak się chce jechać do jakiegoś dużego i "modnego" miasta to chce się założyć jakąś fajną sukienkę, "żeby na zdjęciach ładnie wyszło"... Jednak z praktycznego punktu widzenia... hmm cóż szorty i podkoszulek bez rękawów to było to czego mi brakowało ;p Dobrze, że jednak zdecydowałam się na trampki, które po tej wycieczce uległy samozniszczeniu ;p. Bo na żadnych nawet najniższych obcasach nie byłabym w stanie zwiedzać Barcelonę od ósmej rano do północy.
W tle fontanna w Parku Cytadeli |
Stylizacja:
Sukienka - Pull & Bear
trampki i okulary - New Yorker
torebka - pamiątka z Barcelony
kolczyki z drewna oliwkowego - pamiątka z Chorwacji
wisiorek z zegarem - pamiątka z Hiszpanii
W tle Łuk Triumfalny. |
Siedząc na dole posągu Krzysztofa Kolumba ;) |
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz